Bardzo oczy cieszy nowe tło naszego bloga - taki wall - dosłownie, bo to przecież nasz wall kuchenny (PorPaganda zachęca do odwiedzin i lektury w kwaterze głównej 1. Konwentu Użytkowników Gmaila, ale o tym innym razem).
Wracając dziś z pokazu 4'64", na którym miło Was było wszystkich zobaczyć, choć tłum był taki, że mogłam kogoś przeoczyć... wywiązała się dyskusja o muzyce. Nieco się skonfundowałyśmy przy Grabażu i coverach. Które zagrała Pidżama, a które Strachy??? - no! w ogóle, która piosenka z czyjej płyty? Bo zgodziłyśmy się co do niewątpliwej wartości ostatniej płyty Pidżamy, czyli Bułgarskiego Centrum, z której pochodzi piękny utwór:
Trzeba sobie nieco przypomnieć i uporządkować twórczość Grabaża - stąd właśnie tydzień nadszedł.
Hmm, Pidżama rozstała się ze sobą chyba w dobrym momencie. Choć może trochę szkoda, bo późniejsze releasy Strachów zupełnie braku Pidżamy nie rekompensują.
Btw, tak sobie myśle, że nie wiem czy ma sens pisanie bloga, którego nikt nie czyta. Ale, zawsze jest nadzieja, że jak już się ktoś zmoże, to przeczyta też archiwum...
Lecz zaklinam - niech żywi nie tracą nadziei
I przed narodem niosą oświaty kaganiec;
A kiedy trzeba, na śmierć idą po kolei,
Jak kamienie przez Boga rzucone na szaniec!...
Drodzy czytelnicy, jeśli będzie trzeba, damy się za Was zabić dla osiągnięcia stanu posiadania 144 porów w życiu pozagrobowym.
Na koniec jakiś cover... (no czyj?)
ed.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz