niedziela, 28 października 2012

Zanim znienawidzisz poniedziałek...

... zajrzyj tu, naciesz oczy i uderz w początek nowego tygodnia z sercem w lukrowej skorupce ^__^

Co poniedziałek, na blogu Rifle Paper Co. Anna Bond (z Florydy^^), publikowała jakiś czas temu zdjęcie pana, który niewątpliwie, obiektywnie i uniwersalnie może być nazwanym Eye Candy. 
Btw, warto zajrzeć na stronę Rifle i zobaczyć, co projektują. A Anna Bond's Monday Eye Candies można (i warto) zobaczyć tu

Za Bond i Rifle, Porpaganda postanawia publikować swój cykl Monday Eye Candy, który miał kiedyś zawisnąć pod sufitem siedziby konwentu ;) Nie zawisnął tam, więc opublikuje się tu.

No. 1 - Michael Fassbender :3



Jak komuś mało ^^ to zachęcam do nieprzegapienia tego pana w Shame, Hunger i Jane Eyre. Achh! Byłabym zapomniała! Bękarty wojny jeszcze - ten naprawdę warto zobaczyć! ^_^ (kliknij na tytuł, żeby obejrzeć trailer)


 Miłego tygodnia!


Hurts like heaven!

prawa należą do właścicieli
Ładnie powiedziane :)

Na blogu Plascon Design Centre, szukając czegoś innego (ale o tym będzie następny post), znalazłam mini review animowanego video do Hurts Like Heaven właśnie, z nowej płyty Coldplay. 
Animacja w reżyserii Marka Osburna jest pełna jaskrawych kolorów, jak okładka Mylo Xyloto.
Mnie osobiście teledysk nie powala. Tak jak nie powala, nie pozytywnie przynajmniej, video do Princess of China - równie kolorowe. Mimo to, zamieszczam tu link, bo koncepcja wydaję mi się ciekawa. 
Powiem jeszcze tylko o co chodzi w tej historii, która ma być prequelem opowieści o Mylo i Xyloto ^^ (co za imiona!) Chodzi o 6-częściowy komiks (można zamówić na stronie Coldplay) o bohaterach, którzy chcą pomalować swój świat na kolorowo, ale przeszkadza im jakieś Zło.
Zobaczcie sami:

 

Co myślisz Martynu?

wtorek, 23 października 2012

Ugotuj mi... w pół godziny


Copyright © Insignis Media, Kraków 2011

















Jakiś czas temu ukazała się u nas nakładem Isignis Media nowa książka Jamiego Olivera ^___^ 
Absolutnie piękna wydawniczo i wszelako inaczej również! Ale nic to dziwnego, bo książka jest przedrukiem wersji oryginalnej wydanej przez Penguin Books - prawdziwe arcywydawnictwo, które ma na swoim koncie nie jedną i nie dwie cudowne wprost publikacje. 
Zarówno polską, jak i angielską edycję można sobie obejrzeć za darmo^^ w Empiku, do czego nadgorliwie zachęcam. Warto pocupić przy regale parę minut, żeby nacieszyć oczy tak projektem książki, jak tematem ;)

Hmm, można by się taką książką odchudzać. Wszystko wygląda tak pięknie, że wystarczy się napatrzeć i można być w pełni ukontentowanym kulinarnie ^__^ 


Copyright © Jamie Oliver, 2010 Photo copyright © David Loftus, 2010

Copyright © Jamie Oliver, 2010 Photo copyright © David Loftus, 2010

Copyright © Jamie Oliver, 2010 Photo copyright © David Loftus, 2010

Copyright © Jamie Oliver, 2010 Photo copyright © David Loftus, 2010

Copyright © Jamie Oliver, 2010 Photo copyright © David Loftus, 2010

Copyright © J. Oliver, 2010 Photo copyright © D. Loftus, 2010

Copyright © Jamie Oliver, 2010 Photo copyright © David Loftus, 2010


MICHAEL JOSEPH an imprint of PENGUIN BOOKS



PorPaganda RELOAD c.d.

foto: ed

Przy okazji sprawdzania na Wiki linka do głównej strony Grizzly Bear, zobaczyłam panów zdjęcie - lomo zdjęcie. Więc teraz post o technologiach 21. stulecia.

Pewnie większość już wie co to Lomo, ale dla tych,   co nie wiedzą albo nie pamiętają, krótki reminder.
Lomo, od lomografii, to prąd w fotografii, a może ruch? który swoją nazwę wziął od rosyjskiego kompaktu Łomo. 
W lomo wszystko wolno, a im mniej według reguł tym lepiej. Chodzi przede wszystkim o dobrą zabawę i uzyskanie ciekawych, zaskakujących efektów bez PhotoShopa. Można powiedzieć, że do lomo kwalifikuję się kilka aparatów, które dają możliwość hmm... analalogowo-kompaktowego manewru. Wielokrotna ekspozycja, Polaroid, soczewka fish-eye, kolorowe filtry, etc. Wszystko oczywiście na rolkach - mały i średni obrazek. 
Ciekawe, takie hipserskie trochę.

Do rzeczy. Otóż, można sobie pobrać darmową aplikację na smartphone'a. Aparat Lomo lub One Man With A Camera lub jakąś podobną i robić zdjęcia z przeróżnymi filtrami telefonem. Niestety zdjęcia mają małą rozdzielczość i nie wszystkie "kamerki" są darmowe. Nie kosztują dużo, ale żeby je zakupić potrzeba karty kredytowej. 

foto: ed









Hisashiburu da ne...

Ano, long time no see...


Trochę się nazbierało, skaner działa, pogoda do kitu, to może jakiś post?

Pierwszy będzie muzyczny.
Grizzly Bear (soundtrack do Jack Goes Boating, Blue Valentine) wydał nową piękną płytę. Ciekawe jak to jest, że niektóre zespoły grają ciągle to samo i po wsłuchaniu na pamięć 2 pierwszych płyt trzecią obchodzimy łukiem, a inne grają to "samo" a nam ciągle mało. 
Ale, może to nie do końca tak. Nowa płyta Grizzly Bear nie jest powtórką Veckatimes. Dziwne nowe i nie całkiem Grizzly brzmienia też się pojawiają, żeby nas miło zaskoczyć. 
Dla przykładu Gun-shy z płyty Shields.


Na razie zespół wybiera się najbliżej do Berlina. Może Opener 2013??